Porównanie stawki pracownika z kosztem godziny pracy robota nie wystarczy, by ocenić opłacalność robotów w handlu. Tak wynika z materiału MondayNews z komentarzami ekspertów Brave Mind Fighters i UCE Research.
Rachunek obejmuje wydatki na połączenie robota z systemami, jego serwisowanie i zasilanie, przeszkolenie ludzi oraz nadzór nad urządzeniem. Trzeba też doliczyć okresy, gdy robot nie pracuje, i spadek wartości sprzętu.
Korzyści również wykraczają poza zaoszczędzone roboczogodziny. Materiał wymienia mniejszą liczbę wakatów, lepszą dostępność towaru, szybszą obsługę klientów i możliwość przesunięcia pracowników do zadań wymagających wiedzy lub odpowiedzialności.
Bez danych robot nie pomoże klientowi
Eksperci UCE Research przypominają, że robot odpowiadający na pytania klientów jest tylko fizycznym interfejsem.
– Bez aktualnych cen, danych o dostępności, planogramów i mapy obiektu nie rozwiąże żadnego realnego problemu klienta. Jakość danych i integracja z systemami muszą więc wejść do pilotażu od początku – dodają eksperci.
Mały pilotaż zamiast dużego zakupu
Zamiast od razu kupować wiele urządzeń, eksperci radzą zacząć od pilotażu w jednej placówce, strefie lub procesie, z jasno określonym celem. W sklepie na pierwsze testy nadają się informacja o produktach, nawigacja po sali i zgłaszanie zagrożeń. Mierzyć można m.in. czas znalezienia produktu i odsetek spraw, które robot musiał przekazać pracownikowi.
Z raportu UCE Research i Brave Mind Fighters wynika, że tylko 11 proc. konsumentów nie zaakceptowałoby robota pracującego w sklepie.
– Największą przewagę uzyskają jednak nie firmy, które pierwsze kupią dużą liczbę urządzeń, ale te, które najwcześniej zdobędą doświadczenie, dane i kompetencje pozwalające ustalić, gdzie robot rzeczywiście się opłaca – ocenia Arkadiusz Cybulski z Brave Mind Fighters.
Źródło: MondayNews Polska
Fot. ballloon007 / Freepik
























